Nie otwierać drzwi obcym?

dziecko z maskotką
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Są takie dni, gdy się nie chce. Albo by może się i chciało, ale nie ma kiedy. I gdy wszystko się wali na głowę, stuk-puk… a niech to, pielęgniarka z niespodziewaną wizytą patronażową!

Cóż, jak jest posprzątane, dziecko ogarnięte, my w humorze, jej nigdy nie ma. Jak jest jeden wielki rozgardiasz, wtedy kontrola. Co i jak. Więc najczęściej jest, jak u mnie, nijak. Znaczy się, byle jak.

Gorszego momentu pani nie mogła sobie wybrać. Ja jeszcze w butach i kurtce, bo dopiero co wróciliśmy z dłuższego spaceru. Do tego średnio rozgarnięta, bo po nieprzespanej nocy (zaległa praca, nie „tak, wiem, dziecko). Miniaturek z jedną myślą: jeść i to szybko! A po mieszkaniu chyba tajfun przeszedł :D

Ach, jak się chce w takich chwilach przyjmować niezapowiedzianych gości!

Zwłaszcza tych, co przychodzą nie z wizytą, a wizytacją.

***

Po co pielęgniarka przyszła? Tak kontrolnie. Miniaturka nie oglądała, tylko okiem z daleka na niego rzuciła. Spytała o warunki mieszkaniowe, o jedzenie Księciunia (nie zdążyłam się odezwać, bo sama sobie odpowiedziała, że wygląda na takiego, co je i to dobrze), o nasze wykształcenie i ogólnie, co i jak. Zerknęła na książeczkę zdrowia dziecka i zanim przez moją głowę przeszła myśl, by jej choć herbatę zaproponować, już jej dawno nie było.

No właśnie…

Niby fajnie, że się ktoś interesuje, czy dziecku dobrze, ale nie można by się zapowiedzieć? Wystarczyłoby zadzwonić rano, umówić się na późniejszą godzinę, a nie robić taki nalot z zaskoczenia. Rozmowa się nie klei, człowiek co chwila zerka na zegarek i akurat w tym momencie pytań zero, a przecież jakieś wątpliwości każdy ma. Można by taką wizytę wykorzystać lepiej, a tak? Ma się wrażenie, że sanepid wpadł. My zaś nie wypadliśmy, jeśli chodzi o test czystości i organizacji, za dobrze ;)

Nie-Matka Polka

The following two tabs change content below.
Anula. Bloger w podróży. Przez życie.

Ostatnie wpisy Nie-Matka Polka (zobacz wszystkie)

19 przemyśleń na temat “Nie otwierać drzwi obcym?”

  1. ~Monika pisze:

    Wszyscy zawsze przychodzą w nieodpowiednim momencie! :) Ja nikomu nie otwieram. Mieszkam w dwupiętrowym bloku i guzik do mojego domofonu znajduje się na samym dole całej listy guzików. Dzwoni do mnie każdy, ulotki, gazetki, jehowi, listonosz bo ma polecony dla sąsiada itd… Czasem mogłabym używać domofonu zamiast radia bo dzwoni i dzwoni… Od jakiegoś czasu nikomu nie otwieram jak nie jestem umówiona i tyle! Szkoda, że kurator odwiedza mężczyzn znęcających się nad rodziną z odpowiednim uprzedzeniem… a zwykłych i porządnych ludzi nachodzą kiedy chcą :)

    1. ~zuk pisze:

      Hmmm . to znaczy ze nie chcesz pomagać innym.. Nie zdziw się, że się to zwróci przeciw tobie… Np nikt nie ujmie się za twoim dzieckiem w niebezpieczeństwie bo to „od tej co sie izoluje, nie otwiera, nie odbiera, nie widzi”…

  2. ~aneczka pisze:

    skuteczny sposób, jeśli masz domofon, wyłącz go, zgodnie z mężem stwierdziliśmy, że wyłączony domofon to najlepsza rzecz przy niemowlaku. Tak żyliśmy przez ponad rok i każdy z rodziny i znajomych wiedział że gdy chcą nas odwiedzić prosimy aby zatelefonować.

  3. ~Hanna pisze:

    Niepotrzebnie się przejęłaś, taka wizyta wcale nie jest wizytacją. Nikt nie ocenia Cię za nie posprzątane mieszkanie. Kobieta sprawdza ogólne warunki i stan dziecka i na pewno potrafi odróżnić normalne mieszkanie „po tajfunie rodzinnym” od patologii. A jeśli masz jakiekolwiek pytania to po prostu do niej dzwoń i zapraszaj na kolejną wizytę. Udzieli Ci informacji przez telefon lub przyjdzie. Ja tak robiłam często, zamiast latać do lekarza, najpierw z wątpliwościami dzwoniłam do pielęgniarki. Była bardzo miła i profesjonalna. Do dziś bardzo miło wspominam jej pomoc.
    Powodzenia przy wychowaniu Księciunia :)

  4. ~Ewa pisze:

    Oj jak ja to znam gdy byłam w ciąży wszyscy radzili mi bym umówiła się z położną środowiskową by przyszła sprawdziła czy z dzieckiem wszystko w porządku i czy pępuszek się goi dobrze to mnie bardzo interesowało. Po porodzie mąż umówił położną środowiskową na pierwsze spotkanie przyszła punktualnie obejrzała i zbadała dziecko generalnie super. Pamiętam, że zostawiła numer tel i powiedziała , że jak by coś to dzwonić pomyśleliśmy ok. Na drugie spotkanie przyszła z zaskoczenia o 9 jak jeszcze byliśmy w piżamach mały nie spał całą noc dopiero o 7 poszedł spać ja niewyspana zła, że mnie obudziła.Porozmawiała chwilkę nawet małego nie obejrzała poszła. Wtedy odpadł ten kikut od pępka nie obejrzała byłam wtedy bardzo zła bo po co właściwie przyszła? Trzecie spotkanie znowu z zaskoczenia ale akurat moja mama była z synem na spacerze to tylko spytała czy wszystko ok i sobie poszła. Jak będę w kolejnej ciąży na pewno nie będę umawiała położnej środowiskowej wole umówić się do pediatry by zbadał dziecko. Te wizyty z zaskoczenia tylko wkurzają, bo każda matka wie, że jak się ma maleńkie dziecko to nie zawsze jest super posprzątane w domu a ja osobiście nie lubię jak mam gości gdy w domu jest bałagan źle się czuje. Autorka dobrze stwierdziła to nie jest wizyta tylko wizytacja :) tylko po co ona jest skoro nie bada dziecka?

  5. ~ewa pisze:

    A to coś się zmieniło? Bo ja 3 lata temu po pielęgniarkę patronażowa musiałam dzwonić :) Umawiałam się na konkretną godzinę i nie było żadnych nalotów rodem z opieki społecznej ;)Zresztą nie podejrzewam, żeby pielęgniarka jakoś specjalnie się przejęła a Wasz dom wyglądał dużo gorzej niż reszta domów z malutkim niemowlaczkiem :) To normalne ze na początku dopiero uczymy się ogarniać wszystko mając małego szkraba, który płacze w dowolnych momentach. Nikt się nie spodziewa błysku w domu i mamy jak z filmów. Ja na początku to pamiętam, że musiałam na siłę szukać czasu żeby głowę umyć ;)Wszystko się poukłada z czasem i uda się Wam ustalić system. Głowa do góry:)

  6. ~MłodaMamuśka pisze:

    Witam :)
    Właśnie dobrze, że wizyty pielęgniarek są niezapowiedziane. To normalne, że w domu przy malutkim dziecku panuje często bałagan i one to wiedzą i rozumieją. Do mnie czasem jak przyszła to ledwo przez przedpokój dało się przejść bo wózek stoi, w kuchni gary jeszcze nieumyte, w pokoju na łóżku leży pranie czekające na złożenie i pochowanie, a na stole niedojedzona kaszka, w swoim kąciku zabaw leży sobie na pleckach mój syn i namiętnie gryzie laczka męża (cholera skąd on go wziął?). Myślę, że to raczej w miarę normalny i standardowy widok ;) Gdyby pielęgniarka czuła w domu zapach alkoholu i takiego prawdziwego brudu, zauważyłaby butelki po wódce czy coś to wtedy myślę, że zapaliłaby jej się czerwona lampka i zgłosiłaby to gdzieś. A taki standardowy bałaganik to panuje w większości domów, gdzie są dzieci. Pozdrawiam serdecznie.

  7. ~neina pisze:

    Nie ma obowiązku ich wpuszczania! Ja bym w drzwiach powiedziała, że bardzo dziękuję za wizytę.

  8. ~olivia pisze:

    Zgadzam się z Moniką !! mój numer jest z kolei na samym środku domofonu dotykowego, więc tak samo dzwonią wszyscy wymienieni przez Ciebie,bo najłatwiej dotknąć palcem w środek. I dlatego tez nikomu nie otwieram,chyba że wiem kto to…Z kolei wizyt patronażowych zakazaliśmy w przychodni po tym, jak przyszła raz chamska baba w zimie, na buciorach śnieg z błotem i maż jej zwrócił uwagę, żeby buty zdjęła.a ta z tekstem, że ona butów nie musi zdejmować przychodząc na wizytę patronażową!!! To jej maż powiedział – przychodzi pani gdzie w domu jest dziecko raczkujące i pakuje się pani z zabłoconymi buciorami żeby dom oglądać ???? W takim razie żegnam i nie życzymy sobie więcej takich wizyt,chyba że przyjdzie ktoś inny.

  9. ~Agni pisze:

    Hm, nie podoba mi się to że to „wizytacja” właśnie. I że ogląda i skupia się na wszystkim dookoła tylko nie na dziecku. Jak nam powiedzieli w przychodni, że pielęgniarka środowiskowa przychodzi po 3 tygodniach dopiero, to załatwiliśmy wizytę prywatnie. Położna była cudowna, młodą obejrzała od A do Z i o moje samopoczucie też zapytała. A tu? Czy jesteście patologiczną rodziną, że tak do was podeszli? ;)

  10. ~Dominik pisze:

    Wpada niezapowiedziana na jakąś inspekcję, pogonić i tyle…

    http://www.buster.pw/tramwajowy-ekshibicjonista-nie-znal-zadnych-granic/

  11. Ania pisze:

    Ale to zawsze tak jest! Kiedy jest posprzątane, dziecko czyściutkie i my ułożone to pies z kulawą nogą nie przyjdzie, a kiedy rozgardiasz i niezbyt udany dzień multum gości! ;) Pozdrawiam:)

  12. ~Teo pisze:

    Jednym słowem „myjcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny”.
    Pewnie się zwstydziłaś, ze masz bałagan, nie przejmuj się, pielęniarka pewnie nie jedno już widziałą.

  13. ~emis pisze:

    Moje dziecko skończyło dzisiaj 3 lata i na oczy nie widziałam pielęgniarki w swoim domu, ani położnej… nikogusieńko… Umawiać się? Zapraszać? A to nie jest tak, że każda matka jest przypisana danej osobie? I to jej obowiązek aby odwiedzić, poradzić, odpowiedzieć na pytania…? Polska rzeczywistość….

  14. ~Ann pisze:

    Dobrze że pielęgniarka przychodzi, dobrze że patrzy co i jak, w jakich warunkach wychowuje się dziecko. Właśnie chodzi o fakt wyłapania patologii. I nigdy żadna wizyta nie powinna być umówiona. Tak jak przed rozwodem,przychodzi kurator w większości przypadków i sprawdza warunki.

    Fajnie by było gdyby obejrzała dziecko,ale moja akurat zasnęła i w sumie pediatra to powinien robić,a oni często olewają! I gdyby nie…prywatni lekarze to sama bym nie wiedziała,że dziecko ma przepuklinę pępkową. A tak dzięki fajnej ale prywatnej lekarce już po 2 m-cach było po przepuklinie.

  15. ~ula pisze:

    Moja położna była super. Każdą wizytę wcześniej umawiała, za każdym razem dokładnie oglądała, ważyła, mierzyła mojego synka. Dużo praktycznych rzeczy nam powiedziała i pokazała. Interesowała się też mną, czy mam pokarm, jak się czuję, nawet szwy mi ściągnęła (miałam cesarkę). W ogóle na „dzień dobry” powiedziała, że mamy sie niczym innym jak dzidzialkiem nie przejmować, bo on jest teraz najważniejszy. Nie musi być wysprzątane, wymyte, bo ona rozumie jak to jest z małym dzieckiem. W ogóle najlepiej by było jakbym ja przez te 6 tygodni tylko z synkiem w łóżku leżała, a mój mąż zajmował się zakupami, obiadami itp. Kiedyś przyszła do mnie, jak akurat karmiłam, usiadła na łóżku, opowiedziała jakąś anegdotę i spokojnie czekała aż będzie koniec. Takiej położnej to ze świecą szukać!

    pozdrawiam,
    ula

  16. ~ola pisze:

    W moim przypadku było tak samo jak u ciebie Ulo. Położna super, moje pierwsze dziecko, więc miałam mnóstwo pytań i moja położna zawsze miała dla nas czas. Dokładnie oglądała małą, ważyła, pytała się o mnie jak moje samopoczucie. Szwy również mi ściągnęła. Zawsze umawiała się telefonicznie. Zawsze również mogłam do niej zadzwonić, gdy coś mnie niepokoiło. Wszystkim życzę takiej opieki.

  17. ~Mira pisze:

    Do nas też położna środowiskowa przychodziła kiedy chciała.
    A była to naprawdę prze wredna baba!!!
    Zawsze zaglądała w każdy kąt nawet do lodówki!!!
    Nigdy nie poradziła,zawsze oceniała z góry i krytykowała wszystko!!!
    Nikomu,naprawdę nikomu nie życzę takiej położnej…
    Strach było ją o cokolwiek zapytać żeby nie dostać po uszach!!!
    Położne powinny być sympatyczne,powinny wzbudzać zaufanie,zawsze służyć radą…
    No ale niestety nie każdy ma tyle szczęścia żeby trafiła mu się naprawdę fajna położna…

    Pozdrawiam serdecznie :-)

  18. A właśnie że i nie otwierać ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×