Dlaczego nie kupujemy synkowi zabawek?

dziecko
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Nie kupujemy. Fakt. Uznaliśmy, że nie ma sensu wydawać pieniędzy na jakieś grające/wyjące/nikomu do szczęścia niepotrzebne bzdety, którymi nasze dziecko i tak bawić się długo nie będzie. Ma od nas jedynie przytulankę-kota, nazwaną, ze względu na swoją nietypową urodę, Aglikiem (ang. ugly) i…

…jeśli o nas chodzi, wystarczyłoby :)

Coraz częściej jednak słyszymy:

- Miniaturek nie będzie miał normalnych zabawek?

- Będziecie mu kupować tylko takie paskudztwa?

- A co zrobicie, jak ktoś da mu w prezencie zabawkę, która wam się nie spodoba?

Chwila…

To, że nie kupujemy sami, nie oznacza, że robimy jakąś segregację prezentów. (No dobra, lekka jest ;)) Owszem, poprosiliśmy rodzinę i znajomych, by nie wpadali z zabawkami za każdym razem i większość osób to uszanowała. Nie to nie! Co nie zmienia faktu, że na tę chwilę mamy już trzy gryzaczki, jedną typową grzechotkę, szeleszczącego królika, słonika z doczepionymi plastikowymi kółeczkami i małą kręcącą się zabawkę-karuzelę. Plus kilka maskotek. To w zupełności wystarcza, a nawet okazuje się za dużo. O te maskotki, gryzaczki i grzechotki. Zainteresowanie Miniaturka nimi? Prawie że zerowe. Bo to nudne zabawki i już!

Numerem jeden jest Aglik. Do spania, do tulenia, do miętoszenia i do rzucania nim na prawo i lewo, idealny! Karuzelka uspokaja, słonikiem fajnie się tarmosi. Koniec końców, wszystko i tak trafia… do buzi :)

Czym się bawi nasz Księciunio, jak zabawki go znudzą? Wszystkim, co tylko znajdzie się w zasięgu jego małych łapek.

Ostatnio numerem jeden jest pudełko po czekoladkach, o których pisałam na moim Niematkowie.

Co, prawie już pięciomiesięczne dziecko, robi z niewielką bombonierką?

1. Otwiera pudełko i zamyka. Otwiera i zamyka. Otwiera i… 15 minut Miniaturka nie ma.

2. Bawi się sreberkami po czekoladkach, bo można je gnieść i rzucać nimi na ziemię. Albo tak sobie gnieść i gnieść. I dalej gnieść. I znów gnieść, gnieść, gnieść… (Kolejne dziesięć minut z głowy, ha!)

3. Bierze zapakowaną czekoladkę i turla ją sobie po pochylonej poduszce. – Mama, podaj! I turlamy dalej, raz za razem, minuta za minutą.

Pół godziny zabawy za nami. A potem jeszcze pięć czy dziesięć minut oglądania, do światła, mieniącego się pudełka.

I co, nie fajnie?

Pustym pudełkiem też się extra rzuca :D

***

No dobra, jak nie przepadam za maskotkami, tak chodzi za mną… wilk Igor :)

(Wiem, biedne dziecko…)

Nie-Matka Polka 

The following two tabs change content below.
Anula. Bloger w podróży. Przez życie.

Ostatnie wpisy Nie-Matka Polka (zobacz wszystkie)

43 przemyślenia na temat “Dlaczego nie kupujemy synkowi zabawek?”

  1. ~Anula pisze:

    Każdy maluch jest inny, każdy czymś innym się zainteresuje więc masz racje, żeby nie potrzebne nstery zabawek. My dużo dostaliśmy roznych zabawkę, nawet grającej, której mój syn uwielbiają, zawsze lubiłam to co świeci i gra, a najbardziej książeczki od jakiegokolwiek czasu a ma rok. A nie boisz się, żeby polknie Ci takie sreberko?

  2. ~Agni pisze:

    Na pocieszenie ci powiem, że nie jesteście jedyni. Moja córka co prawda kilka zabawek dostała po kimś wraz z łóżeczkiem, ale sami kupiliśmy jej gryzak (bo zęby), szeleszczącą książeczkę i na ostatnie święta pianinko. Oczywiście nie dało się uniknąć i kolejne nabytki dostała pod choinkę. Suma sumarum ma już cały kosz zabawek, a tych którymi się faktycznie bawi jest może z 6. I tak jak piszesz – i tak wszystko trafia do buzi :)

    1. Książek za to mamy coraz więcej. I Miniaturek książkami już się interesuje. Co mnie cieszy :D

      1. ~meszata pisze:

        AHa…i serio uważasz, ze pięciomiesięczne dziecko interesuje się książką bo wie co to książka i do czego służy? To po prostu kolejny bardziej lub mnie kolorowy przedmiot, który można poruszać (otwierać i zamykać).

        1. Nikt nie wymaga, by już je czytał ;)

  3. ~pat pisze:

    Jak ja nienawidze tych wszystkich grajaco pierdzacych zabawek, ktore swiatelkami i miganiem doprowadzaja mnie do oczoplasu! A co ma powiedziec male dziecko? Zabawek mamy jednak w domu sporo, bo i dziecko juz ponad dwuletnie i ma rozne zainteresowania. Regularnie jednak robie odsiew i co niepotrzebne wystawiam w internetach albo oddaje do poczekalni w przychodni/szpitalu- tam grajace robia furore!

  4. ~gośka pisze:

    prawie pięciomiesięczne? „mama, podaj” hmmmmmm………..

  5. ~Gaja pisze:

    kot przytulanka jest super… faktycznie niektóre dzieci cierpią na nadmiar zabawek…

    1. Mamy koty w domu, więc i przytulanka kocia.
      Ale przytulanek, takich ciekawych, z których nie wyłażą nitki po tygodniu, wiele. Tylko trzeba wybrać coś pod dziecko (albo gust rodzica ;D)

  6. ~gosia pisze:

    mama podaj, pieciomiesieczne dziecko tak mowi??

  7. ~aga pisze:

    Man tylko nadzieję, że tak oryginalnie rodzice sobie też nie kupują zbędnych rzeczy i bawią się sreberkami po czekoladkach.

    1. No, ba!
      Sreberka to podstawa :D

    2. ~Anet pisze:

      Kazdy ma swój etap w życiu kiedy zacznie sobie zarabiać i kupować.
      Nie tłumacz w ten sposób rozpieszczania dziecka,bo zazwyczaj rodzice oddadzą ostatnie pieniądze dla niego, niż kupią coś sobie.

  8. ~Viviana pisze:

    5 miesięczne dziecko mówi:mama podaj?? Raczej niemożliwe…Z wiekiem niestety nie unikniecie większej ilości zabawek,czy kupicie sami,czy ktoś da w prezencie,bo dziecko się rozwija i potrzebuje takich bodźców.My też nie kupujemy,ale z powodu braku pieniędzy.Kupuje takie rzeczy teściowa i przyjaciele.I uważałabym z przedmiotami codziennego użytku.Z pudełeczka zrobi się słoiczek,szklanka,pilot od tv,klawiatura, kolumny,radio itp.(to tylko przykłady,mogą być inne przedmioty).I dopiero będzie kłopot jak nie dość,że dziecko zepsuje drogą,potrzebną rzecz,to zrobi sobie krzywdę…Więc ja uważam, że jednak zabawki są dla dzieci i tym trzeba dziecko zajmować.No i książeczkami.Ale to tylko moje zdanie + doświadczenie.

    1. Dzieci komunikują się od urodzenia, ale tylko ci, co są najbliżej, potrafią ich słowa trafnie przetłumaczyć ;)

  9. ~gaja81 pisze:

    Także nie kupuję zabawek dzieciom, co prawda na święta dostają ale na codzień nie widzę potrzeby wydawania na nie pieniędzy. Manio od zawsze wolał opakowania od zabawek niż je same :). Jedyne co preferuję to klocki i układanki bo to coś co go zajmie na dłużej.

  10. ~Magda pisze:

    nie popieram, nadmiar szkodzi zawsze bo rozpieszcza dziecko ale podstawowe zabawki jak samochody, kolejki, lalki sa potrzebne bo pomagaja dziecku sie rozwinac, natomiast grajace rozwijaja zmysl słuchu. Ale Twoja wola, moje dziecko ma sporo zabawek i pluszaków i bardzo je lubi..

    1. ~ewa pisze:

      Grające zabawki nie rozwijają zmysłu słuchu. To tylko chwyt, na który nabierają się rodzice. Większość artykułów też chwali tego typu zabawki. Jest to totalna bzdura. Tak jak zabawki „uczące” słówek np. w języku angielskim. Małe dziecko słuchając nie nauczy się od zabawki żadnego słowa! chyba, że rodzic będzie do niego powtarzał. Czyli tak naprawdę to od rodzica dziecko się nauczy. Polecam głębiej poszukać i poczytać. Zabawki są ważne, ale prawdą jest że dzieci wolą pudełka ( każde dziecko, które dostanie zabawkę w pudełku.. najpierw bawi się pudełkiem, dopiero później sięga po zabawkę), papierki, łyżki, garnki itp. Nadmiar zabawek nie szkodzi! To, że dziecko nie chce się nimi bawić, nie znaczy że ma ich za dużo i nie wie po którą ma sięgnąć. Raczej wina jest w nas, rodzicach ( oczywiście nie do końca, bo nie możemy też wymagać od dziecka że będzie się bawiło godzinami wszystkimi czy nawet jedną zabawką- to już raczej powód do zmartwień) . Mamy w sklepach ogromny wybór, kupujemy dlatego że inni kupują.. nie potrafimy przez pierwsze lata odgadnąć, jakimi zabawkami nasze dzieci bawiłyby się dłużej niż jeden- dwa dni.

    2. ~Anet pisze:

      No te ostatnie zdanie to wp-łyneło na moje rozbawienie.
      Hm, to inne pytanie- a Ty jakbys dostawała co chwilę lepszy samochód, nowe meble, nową komórkę itd to byś nie lubiła :D?To oczywiste,ze dziecko lubi zabawki.. tylko ile czasu się nimi bawi? i ile powinien ich mieć? i po co?
      Bo jak ma 10 zabawek to mało?Dziecko czesto ma jedna ulubiona i targa(jak jest napisane w poscie) ją wszędzie.
      Zabawki są drogie,a szczególnie porządne zabawki, które ostatecznie leżą i kurzą pokój. Dziecko może poznawać świat równiez w inny sposób- nie tylko finansowy.

  11. ~jolka pisze:

    i bardzo dobrze ze dziecko ma jedna zabawkę. Teraz dziecko im ma więcej zabawek tym mniej sie nimi bawi… a zabawki są drogie. Kupowani ich tylko po to żeby dziecko sie nimi pobawiło 5 min i rzuciło w kąt. A druga sprawa to dziecko przez to się uczy że potrzebuje cały czas nowych zabawek. Dobrze też dawać dziecku proste zabawki(np. drewniane) żeby rozwijało swoją wyobraźnie.
    im mniej skomplikowana zabawka tym lepiej :) Kiedyś pamiętam przez długi czas bawiło się http://www.alestrona.net/5488/samoloty_z_dziecinstwa.html i więcej do szczęścia nie było potrzebne:)

  12. ~hell pisze:

    za mały by się bawić zabawkami, teraz wystarczy byle co.

  13. ~Marek pisze:

    Ja kupowałem dzieciom tylko zabawki rozwijające ich cechy motoryczne, rozróżnianie kształtów, kolorów itp. W latach 70-tych trudno było nawet dostać drewniane „gomułkowskie” klocki, ale szajsu nie chciałem, bo to ogłupia dziecko. Kubeczek i łyżka do stukania są lepsze niż drogie zabawki o tych samych właściwościach, ale trzeba myśleć o urozmaiceniu. No i sprawa bezpieczeństwa: mój wujek o mało co byłby się udusił fragmentem cynfolii („sreberka”), o czym jeszcze w wieku szkolnym usłyszałem i zapamiętałem na całe życie (a miałem 6 dzieci, więc nawet zaokrąglałem i chroniłem filcem lub gąbką wszelkie narożniki). Dziecko trzeba zawsze widzieć i słyszeć;) – ALARM, gdy nagle jest cicho! Zabraniać wkładania odruchowo palców między drzwi a framugę bo jak jakiś przeciąg je ruszy to połamie paluszki. No i pierwsze jest bardzo wymagające – gdy dorośnie, trzeba się z nim dużo bawić i/lub czytać książeczki (potem ono będzie szkolić młodsze;). Przy trójce już jest znacznie lżej – wystarczy sama kontrola zachowania. I uwaga na wrzątek (szklanki na środku stołu) oraz gorące przedmioty – warto mieć pod ręką Panthenol – SZYBKO spryskać pianką oparzenie, to nie będzie bąbli i silnego bólu.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia:)

  14. ~Marek pisze:

    p.s. gdy zabawek jest dużo, warto schować połowę i wyciągnąć po 2-3 miesiącach – będzie entuzjazm, jak przy nowych;))

  15. ~few pisze:

    My też staramy się nie kupować, a i tak po 2,5 roku szafy pękają w szwach bo to Mikołaj, urodziny, dzień dziecka, Święta. Babcie i dziadki, ciotki i wujki zawsze coś przywloką, tym bardziej że nie pozwalamy przynosić reklamówek słodyczy :) Niektórych zabawek synek nie tyka, do niektórych po prostu musiał dorosnąć i teraz są jego ulubionymi. Ja ogólnie nie lubię zabawek, które tylko grają i świecą. Wolę kreatywne zabawki typu klocki, gdzie dziecko samo coś tworzy i buduje lub puzzle. Teraz maltretujemy Lego Duplo no i mnóstwo książeczek :)

  16. ~apolaaa pisze:

    Śmieszy mnie gdy czytam „moje dziecko nie interesuje sie zabawkami tylko książkami….” interesuje się droga mamo książeczką w takim samym stopniu jak interesowałoby się zabawką – dotyka i wkłada do buzi, nie ma w tym nic innowacyjnego… Niemowlę z natury ‚bawi’ się i poznaje ustami – jest to faza oralna – i nie ważne co to jest czy drewniana łyżka, maskotka, czy książeczka. Jest to naturalny etap rozwoju.
    Mało tego, dziecko powinno poznawać świat poprzez zabawki i izolowania go od zabaweczek sprawia, że nie może już na tym etapie samo podejmować decyzji czym ‚bawić’ się w danym momencie. Warto też przyjrzeć się czemu dziecko nie interesuje się żadnymi zabawkami – przyczyn może być wiele.
    Naturalne jest również, iż niemowlę szybko nudzi się daną rzeczą i sięga po następną, by ją ‚zbadać’… w ten sposób poznaje świat.

    1. ~Anet pisze:

      I wlasnie takich matek polek sie boje osobiscie. Bo zawsze wytlumaczy po co dziecku niewiadomo ile zabawek- BO NATURA.Wcale nie. Popytaj dziadków ile mieli zabawek. Jestem zdania,ze nasi dziadkowie są sto razy bardziej poukładani życiowo niż dzisiejsza młodzież- do której skądinąd nadal się zaliczam.
      Naprawdę nie widać co się dzieje , gdy właśnie DZIECKO ma wybór? Które dziecko dokona dobrego wyboru ,skoro nie zna konsekwencji?który rodzic pokazuje dziecku jakie konsekwencje będzie mialo jego zachowanie?
      PRAWIE ŻADEN.Nie raz się widzi,że dziecko robi coś złego,kopie innych, wyzywa, a rodzic sobie kompletnie nie radzi a w końcu daje sobie spokój,albo znajduje wytłumaczenie dla zachowania dziecka.
      Własnie ZBYT DUŻY WYBÓR generuje rozpuszczeniem na amen,którego potem nie da się cofnąć. Niektórzy o tym zapominają.

  17. ~masura pisze:

    my mamy mnóstwo zabawek po starszej córce a i tak co kilka tygodni robię przegląd w jej pokoju i wywozimy worki niepotrzebnych rzeczy. młodsza córa 19m-cy ma piękny pokoik z zabawkami dla siebie ale i tak woli cały dzień spędzić u starszej siostry w pokoju lub w kuchni przy parapecie z dekoracjami świątecznymi do jedzenia i przy ekspresie do kawy :) bo dla takiego dziecka najlepsze są te rzeczy którymi bawią się inni i te które są zakazane… Dlatego też ustaliliśmy z rodziną że młodsza będzie dostawać prezenty składkowe np. na gwiazdkę dziadkowie i ciocie zrzucili się na drewniany stolik interaktywny + ubranka, starsza na urodziny dostanie aparat na który zrzuca się cała rodzina i tym sposobem dzieci mają lepsze prezenty i jest ich mniej. Po za tym wolę jedną ładną rzecz np. lampkę nocną, nowy dywan do pokoju dziecka, poduchy dekoracyjne itp na które mnie osobiście nie stać. niż masę plastikowych, różowych, świecących gadżetów. Zwłaszcza że takie małe dziecko zanim nie pójdzie do przedszkola do rówieśników to nie bardzo jest świadome że czegoś chce, starsze dzieci już mają bardziej sprecyzowany gust ale też można je namówić na jeden konkretny prezent niż kilka bezsensownych. Często też w ramach prezentu np. na dzień dziecka zabieramy dzieciaki np. do teatru, do muzeum kopernika, do zoo lub w inne ciekawe miejsca.

  18. ~Ania pisze:

    A mój mały bardzo lubił się bawić pokrywkami od słoików. Teraz faktycznie zabawek mamy dużo.

  19. ~aGusia pisze:

    Nie trzeba kupować wielu zabawek, ale i tak jakimś sposobem z dnia na dzień ich przybywa. Wraz z Mężem podkradliśmy więc (sprawdzony) pomysł moich Rodziców i co jakiś czas chowamy część zabawek. Po miesiącu / dwóch wyjmujemy je i chowamy inne. Tym sposobem nasza córka ma „nowe zabawki”, a my święty spokój ;) Ileż to zabawy i radości z tymi „nowymi” zabawkami. Polecamy spróbować! :)

  20. ~Matka pisze:

    Mam 3 letnią córeczkę i ma mnóstwo zabawek. Uwielbiam jej reakcję kiedy część zabawek jest schowanych i po jakimś czasie je wyjmujemy. Radość na buzi jakby dostała gwiazdkę z nieba. Proszę wytłumaczcie dlaczego właściwie nie kupujecie zabawek, a już robienie jakiejś selekcji prezentów…

  21. ~olka pisze:

    Pięciomiesięczne dziecko mówi „mama podaj” i interesuje się książkami:) masz kobieto fantazję…a, zapomniałam, jeszcze siedzi i zawija w sreberka;)- to wszystko tłumaczy;). No tak czy siak- niech się zdrowo chowa.

  22. ~Anet pisze:

    A ja uwazam,ze masz racje. Po co dzieciakowi tyle zabawek?No po co?I tak potem wywala sie tego sterte. Jak juz ktos nakupi to powinien przynajmniej czesc zawieźć do domu dziecka zamiast wyrzucac do smieci( te ktore sie nadaja ). Ja sama mam sasiadke,dzieciak ma zaawek .. matko caly pokoj?Tylko pytanie- po co?I ona sprzata,bo on rozwala co 10 minut, nie da sie niczym zajac itd. Dla mnie to straszny dzieciak. Jak urósł to jest jeszcze gorszy w obejsciu. Jak szlam kiedys z zakupami to on na mnie plunął. Ja na miejscu sasiadki uszy bym mu oberwała( w przenosni oczywiscie ). Niestety jestem jednego zdania- dzieci maja ZA DUZO. Wszystkiego. Za mało miłości prawdziwej- czasu i poswiecenia- rodzica,a za duzo w ramach tego tabletow komputerów komórek zabawek i kij wie czego jeszcze.
    Niestety.. Pomijam ,ze rodzice musza ciezko pracowac,tylko chodzi o fakt,ze jest zamiast a potem widac co jest z nasza mlodzieza.Brakuje rodzicow takich prawidzych z sercem.

  23. ~kkk pisze:

    no niestety dziecko bawi się sreberkami bo innego wyboru nie ma, może i nie kupujecie teraz zabawek ale nie unikniecie tego w przyszłości, takie małe dziecko faktycznie bawi się byle czym ale na dłuższą metę chyba tak się nie da. Dzieci rozwijają się poprzez naśladowanie nas dorosłych w codziennych sytuacjach i po to są potrzebne im zabawki, odkurzacz do naśladowania sprzątania, kuchenka do gotowania, lalki do opiekowania…
    no cóż nowocześni rodzice pierwszego dziecka którzy myślą ze ich dziecko to geniusz…. jeszcze wiele przed wami rozczarowań

  24. ~ani pisze:

    Szkoda dziecka odpowiednie zabawki rozwijają mozg i kreatywność pudelko niestety nie

  25. ~kakakaka pisze:

    Zabawek nie kupujemy wiele (choć jakieś tam oczywiście tak) bo:
    1. Dziecko w wieku kilku miesięcy potrafi zrobić zabawkę z byle czego, i ostatnio więcej czasu bawił się wykałaczkami niż misiami,
    2. Dużo rzeczy się dostaje (przyjedzie babcia, ciocia, kuzynka, sąsiadka zamieni na inne itp.)
    Jednak to rzecz zmienna z wiekiem  o ile kilku miesięcznemu dziecku tak można, o tyle starszy syn ma już : zainteresowania oraz grupę rówieśniczą z którą musi się mieć czym bawić, a nie oszukujmy się, jak 3 kolegów ma zdalnie sterowane auto to sorry ale On bez takiego bd. Od nich odstawał itd. Itd.

  26. ~lii pisze:

    Tak prawie 5 miesięczne dziecko mówi „mama daj” no litości…może jeszcze śpiewa tańczy i recytuje??

  27. Powiem Ci, że z zainteresowaniem przeczytałam Twój wpis, bo w sumie nie wyobrażam sobie aby dzieci nie miały zabawek. No dobrze, może nie, że nie miały, ale miały mało. Ale jak tak sobie pomyśle, to właściwie po co dzieciakowi stosy zabawek, którymi i tak się znudzi? Jakieś mądre, edukacyjne zabawki na lata, to tak, ale 20 pluszaków? Pozdrawiam!
    http://moje-zycie-z-nia.blog.pl/

  28. ~joana pisze:

    Byle nie przesadzać z tym ograniczaniem zabawek

  29. ~Ola pisze:

    Stwierdzenie „nie kupujemy dziecku zabawek” gdy dziecko ma 5 miesięcy jest troszkę zabawne. Pogadamy jak dziecko będzie miało 5 lat. Pozdrawiam

  30. ~mujer pisze:

    Pamiętam, że u nas w rodzinie najlepszymi zabawkami były łyżki, miski, pojemniki, puste kartonowe pudełka różnych wielkości, stare wałki do włosów, papierowe torby, rolki po papierze toaletowym, a nawet stary czajnik ;) Furorę robiły plastikowe pojemniczki po lekach (z taką zakrętką „antydziecięcą”, którą trzeba było dobrze docisnąć, żeby otworzyć) wypełnione kaszą albo ryżem :D Dzieci wolały po stokroć zabawę w zakładanie jak czapkę miski na głowę albo przekładanie wałków z pudełka do torby i z powrotem przez rolkę od papieru lub wchodzenie i chowanie się w kartonowym pudle, niż zabawki ;)

  31. ~joasia pisze:

    Sama nie mam jeszcze dzieci, więc może nie bardzo się na tym znam. Uważam jednak, że każda zabawka warta jest tych kilku chwil ekscytacji. Piszesz tak, jakbyś chciała by dziecko bawiło się samo i samo zajmowało się sobą. Bo „ucieka minuta za minutą” Może nie warto kupować dzieciom wszystko co jest w sklepach, ale z drugiej strony raz na jakiś czas jakaś nawet drobnostka…by poznało coś nowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×